7 prac domowych, których nienawidzimy

autor: Agata Cygan - Kukla | 03.04.2015

Mycie okien (i luster)

Najgorsze w całej zabawie jest to, że za każdym razem kiedy do niej podchodzisz, masz płonną nadzieję, że tym razem „będzie inaczej”.

Bo teraz masz nowy, cudowny specyfik, bo koleżanka poleciła ci super ściereczkę z mikrofibry, bo słyszałaś, że wszystko zależy od techniki tarcia, a ty zawsze tarłaś bez (techniki).

Co do techniki – jedyne, na co możemy liczyć to to, że kiedyś wymyślą cudowne szyby i lustra, na których „mucha nie siada”.

 

Mycie wanny/prysznica

Możesz szorować bez końca, a efekt – niewiele się różni od tego na początku. O tym, że zacieki znikną całkowicie możesz oczywiście zapomnieć. Musi ci wystarczyć świadomość, że pokazałaś im dobitnie, jak bardzo ich nienawidzisz. Zawsze coś!

Mycie podłogi

Samo w sobie nie jest takie najgorsze, bo śmiemy podejrzewać, że nie szorujesz na kolanach, ale za pomocą mopa. Chodzi o to, że zwykle – zaraz po umyciu, kiedy wszyscy domownicy powinny oblegać stoły i kanapy z nogami do góry, każdy nagle sobie przypomina, że miał zrobić coś ogromnie ważnego. W efekcie powstają – ogromne plamy, które po zaschnięciu tworzą na podłodze dodatkową przezroczystą posadzkę – z uroczymi wzorami w kształcie stóp.

Mycie naczyń

Zmywarka zmywarką, ale ze zlewu na pewno też korzystasz. Bo jeśli miałabyś czekać, aż tamta się zapełni, nie mogłabyś przecież pić w swoim ulubionym kubku czy jeść na ukochanym talerzu. Tylko czy ty też przypominasz sobie o konieczności szybkiego umycia czegoś, zaraz po tym jak obficie nakremujesz ręce?

Rozmrażanie lodówki

Lejąca się zewsząd woda, przeciekające ręczniki, odpadające kawałki lodu i szronu – istne gradobicie. Korci cię ogromnie, żeby sięgnąć po nóż i jakoś to wszystko przyspieszyć, ale wizja zarysowanych ścianek powoduje, że patrzysz na tę powódź i – płaczesz razem z lodówką.

Mycie kuchenki

Tłuszcz to największy wróg kobiety – nieważne czy zgromadzi się w boczkach czy na kuchence. Z obydwu miejsc równie ciężko się go pozbyć. A co do tego, że kapnie, nie ma wątpliwości. Czy wy też macie wrażenie, że robi to celowo?

Prasowanie

Podobno niektórych odstresowuje. Jeśli takich znacie, prosimy o namiary, bo nasze ubrania mają to do siebie, że nawet wyprasowane, w szafie żyją chyba jakimś drugim życiem. A co do samego prasowania – Syzyf by się załamał. Cztery kantki na rękawie, dekolt odbity na plecach… Która z was tego nie zna, ręka w górę! (razem z numerem telefonu).

A Wam – jaka praca domowa wydaje się najgorsza?

 


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry