Jak rozmawiać z partnerem o swojej intymnej przeszłości?

autor: Agata Cygan | 06.11.2013

Jaka ONA była w łóżku?

Dużo się mówi o szczerości w związku. O tym, że z partnerem warto się dzielić zarówno swoimi przeżyciami i emocjami, jak też problemami i wątpliwościami. Szczerość jest wskazana w każdej dziedzinie życia, także w tej najbardziej intymnej. Jej brak czy chociażby milczenie – szczególnie w tej ostatniej kwestii – może bardzo negatywnie wpłynąć na wzajemne relacje. Niedomówienia i stres w sypialni to przecież gość wyjątkowo nieproszony.

Tymczasem, częstą reakcją na pojawienie się problemów w tej sferze, jest odsuwanie się od siebie, oziębianie wzajemnych stosunków (a przecież problemy powinny zbliżać!) Nic w tym dziwnego – konieczność domyślania się, podpytywania, a w efekcie konsternacja i zakłopotanie w sypialni powodują, że partnerzy czują się w swojej obecności coraz mniej komfortowo i swobodnie. Tymczasem, tylko otwarty dialog pozwala czerpać ze związku pełną satysfakcję, wyrażać jasno swoje potrzeby i oczekiwania. Co jednak, jeśli oczekiwania te – wypływają z przeszłości?

Ile kochanków miałaś?

Niektórym osobom wydaje się oczywiste, że chcą wiedzieć, ilu partnerów miała dotychczas ich druga połówka, a także – jak wyglądały jej wcześniejsze seksualne doświadczenia. Z tego właśnie względu chętnie opowiadają o swoich własnych przeżyciach w tej sferze, zachęcając tym samym drugą stronę do seksualnych wynurzeń. Zamiast więc zanurzyć się w pełni w obecny związek i czerpać z niego jak najwięcej satysfakcji, sięgają coraz głębiej… w poprzedni związek partnera.

Dla tych osób, którym opowiadanie o swojej intymnej przeszłości nie wydaje się konieczne, także informacje na temat intymnych doświadczeń partnera do szczęścia potrzebne nie są. I wszystko wydaje się być w porządku – do momentu, aż dwie osoby o różnych spojrzeniach na tę sprawę, nie spotkają się w jednym związku.

Czy po to, by stworzyć wspólną przyszłość, informacje o przeszłości rzeczywiście są konieczne?

Dlaczego mówić?

Do czego mogą służyć tego typu informacje? Niektórzy tłumaczą to naturalną chęcią poznania seksualnych upodobań ukochanej osoby, co ma prowadzić do znalezienia sposobu na dostarczanie jej maksimum przyjemności i satysfakcji. Czy taki powód może zasługiwać na naganę? Absolutnie! Pozostaje pytanie, czy informacji takich nie można by uzyskać w bardziej bezpośredni sposób: pytając o to lub też – bardziej subtelnie: „testując” różne sposoby dostarczenia owej przyjemności?

Kolejnym powodem, dla którego pytamy o intymną przeszłość, jest chęć porównania się z poprzednikiem/czką, co ma na celu przynieść satysfakcję nam samym (Hurra! Jestem lepsza/y) bądź też skłonić nas do bardziej wytężonej „pracy”. Dla jeszcze innych, informacje takie mają być sposobem na dodanie sobie pewności siebie (w przypadku braku poczucia statusu eksperta), co rzecz jasna wiąże się z ryzykiem, że – zamiast tej oczekiwanej – zyskają pewność w innej kwestii – iż poprzednik wcale do najgorszych nie należał.

Dlaczego nie mówić?

Dla kochającej osoby nie ma nic gorszego, niż zobaczenie – chociażby w myślach – obiektu swojej miłości w objęciach kogoś innego. I choć może zdaje sobie sprawę z tego, że partner/ka ma już za sobą różne doświadczenia, z pewnością myśl o tym nie przesłania czerpania radości z bycia razem. Trudno bowiem rozmyślać o tym, czego nie znamy! Wszystko więc w porządku, dopóki partner nie wie, jak wyglądał jego poprzednik (nawet jeśli zna jego wygląd, z pewnością nie zastanawia się nad tym, jak wyglądał nago…) Kiedy jednak dostarczymy mu garść tego typu szczegółów, obraz, jaki z nich ułoży, może znacznie przewyższyć oryginał (jeśli już zdecydujemy się mówić, istnieje spora szansa, że podkoloryzujemy byłego partnera), a tym samym – mocno podkopać jego pewność siebie.

Nawet, jeśli twierdzimy uparcie, że poprzedni związek to już zamierzchła przeszłość, dla kogoś, kto patrzy na te wydarzenia z zewnątrz, wcale nie musi być to równie oczywiste. Tymczasem, nie ma nic gorszego niż sytuacja, kiedy do związku wkrada się wątpliwość. Podszyte nią myśli zawsze wydają się czarniejsze, a szklanka – do połowy pusta. A przecież wątpliwość to drugi po stresie niepożądany gość w naszej sypialni.

Naprawdę, chcesz to wiedzieć?

To oczywiste, że partnerzy, pragnący stworzyć szczęśliwy, satysfakcjonujący obie strony związek, chcą wiedzieć o sobie jak najwięcej. Należy jednak dobrze przemyśleć, które informacje faktycznie są do tego potrzebne, a które – niekoniecznie.

Pozostaje jednak pytanie, co w sytuacji, kiedy partner pyta nas wprost o naszą seksualną przeszłość? Jeśli nas także nurtuje jego doświadczenie w tej sferze – skorzystajmy z okazji. Porozmawiajmy sobie przy butelce wina o rozmiarach, rekordach i innych pikantnych detalach. Nie zdziwmy się jednak, jeśli po takiej rozmowie atmosfera w związku nieco zgęstnieje, a w sypialni powieje chłodem i dystansem (kolejny po stresie i wątpliwości niepożądany gość w tym miejscu).


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry