Strasznie szczupła, niesamowicie zgrabna…
Barbie – ta typowa, znana nam wszystkim z dzieciństwa, już od jakiegoś czasu poddawana jest krytyce. Za idealne (czyt. nierealne) kształty, zbyt głębokie wcięcie w talii, nieprzyzwoicie zgrabne nogi, zbyt dużo centymetrów i zbyt mało kilogramów. A mówiąc najprościej – za kompleksy, które budzi w bawiących się nią dziewczynkach.
Nie jest jednak tajemnicą, że coraz więcej rodziców przechodzi do grupy tzw. świadomych konsumentów. Takich, którzy wiedzą, że przedmioty – także zabawki, silnie oddziałują na nasze życie. Wpływają na nasz charakter, osobowość, pewność siebie albo jej brak. To właśnie dlatego producenci postanowili wyjść naprzeciw temu trendowi i zaproponować lalkę, która – w przeciwieństwie do naszej ukochanej Barbie – nie będzie aż tak dalece oderwana od rzeczywistości.
Sprawdź: Matka i córka w rozmowie intymnej
Fascynująca podróż do… rzeczywistości
Słynny produkt firmy Mattel bawi dziewczynki na całym świecie już ponad połowę stulecia. I choć powstawał w czasie, kiedy o Photoshopie nie śnili nawet graficy, jej wizerunek przypomina właśnie jego efekty. Nic dziwnego, że dziewczynki od najmłodszych lat mają zaburzony obraz tego, jak powinna wyglądać normalna kobieta, a te o nieco bardziej krągłych kształtach – zaburzone poczucie własnej wartości. Inaczej jest w przypadku Lammily – produktu, który w ostatnim czasie zaprojektował amerykański grafik komputerowy, Nickolay Lamma.

Lalka, w przeciwieństwie do Barbie, ma proporcjonalną budowę ciała i delikatny makijaż, a jej ubrania – w odróżnieniu do tych, jakie lubi Barbie, nadają się do noszenia także na co dzień. Tym jednak, co budzi szczególne zainteresowanie, są akcesoria, które możemy zakupić razem z lalką. To nalepki imitujące defekty skóry, takie jak trądzik, cellulit, rozstępy, piegi, pieprzyki, krostki, blizny, siniaki, a nawet rumieńce.
Jak mówi pomysłodawca – prawdziwe życie, mimo tego, że nie jest idealne, jest równie ciekawe, a może nawet ciekawsze, dlatego nie można pozwalać dzieciom żyć w świecie fantazji.
Lalka, która wygląda jak… człowiek
Czy pomysł się sprzeda? Już się sprzedał. Lamma wstawił swój projekt do jednego z serwisów internetowych, zajmujących się crowdfoundingiem, by zebrać fundusze na produkcję zabawek. I zebrał – znacznie więcej niż oczekiwał. Obecnie funkcjonuje już strona internetowa, za pośrednictwem której można kupować zabawki, a chętnych z dnia na dzień przybywa.
Jak zauważa twórca pomysłu, dzięki temu, że lalka nie przypomina bogini, bawiące się nim dziecko nie skupia się na jej wyglądzie, ale koncentruje na tym, co jego zabawka lubi i robi, jaka jest, a nie jak się prezentuje. Bo przecież głównym celem zabawy jest naśladowanie normalnego życia – jak jednak naśladować, kiedy mamy „nienormalne” wzory?

Sprawdź: Jak dziecko we mgle – co nastolatki wiedzą o seksie?
Lami ma okres!
Co ciekawe, producent nie poprzestał na tym, żeby pozwolić lalce rozbić kolano czy nabić siniaka. Ostatnio pozwolił jej także – dojrzeć. Do akcesoriów, jakie można zakupić wraz z lalką producent dołączył bowiem zestaw: Period Party, w którym znajdziemy podpaski, środki do higieny intymnej, bieliznę, kalendarzyk menstruacyjny, a nawet ulotki informacyjne na temat okresu.
Na uwagę zasługuje to, że higieniczne akcesoria nie straszą bielą ani sterylnością. Podpaski są kolorowe, mają ciekawe wzory i kształty. Oczywiście lalki nie doświadczają prawdziwej miesiączki (na razie!) – w tej kwestii producent zaufał dziecięcej wyobraźni.
Takie wyposażenie laleczek powinno się spodobać przede wszystkim rodzicom. Daje pretekst do swobodnej rozmowy o dojrzewaniu i zmianach, jakie czekają dziewczynkę, kiedy dorośnie. Jeśli już w dzieciństwie będzie naklejać podpaski na bieliznę swojej podopiecznej, nie zaskoczy ani nie przerazi jej fakt, że kiedyś będzie musiała sama poddać się podobnym zabiegom. Podejdzie do nich naturalnie, a może wręcz będzie czekać na moment, w którym stanie się prawdziwą kobietą? Przecież wchodzeniu w dorosłość nie musi towarzyszyć zażenowanie i wstyd, prawda?
Czy taka normalna Barbie spodobałaby się Kenowi? Nam się podoba! I dzieciom podobno też!
fot. http://lammily.com

