Wywar z mięsa i warzyw potrafi ugotować każdy. Rozgrzewa, zaspokaja apetyt, uzupełnia braki składników odżywczych – to na pewno. Ale czy faktycznie leczy..? Postanowiliśmy to dla Was sprawdzić!
Podobno ci, którzy regularnie jedzą rosół, rzadziej łapią infekcje, a ci, którzy sięgają po niego w czasie przeziębienia – migiem stają na nogi. Babcine przesądy czy naukowe twierdzenia? Zobaczmy!
Na co pomaga?
Pierwszym argumentem za podawaniem rosołu w czasie przeziębienia – który uznać muszą nawet rosołowi sceptycy, jest jego płynna postać. Gdy jesteśmy przeziębieni – a dodatkowo mamy obolałe gardło, nasz apetyt maleje. Wówczas rosół sprawdza się idealnie, bo jest wartościowym, konkretnym posiłkiem, który przejdzie nam przez usta wyjątkowo łagodnie. A jednak, poza faktem, że zaspokoi apetyt, niesie także szereg innych korzyści. Oto i one:
- wpływa stymulująco na produkcję komórek układu odpornościowego, zmniejszając stan zapalny w organizmie, a tym samym – łagodzi objawy infekcji,
- dostarcza składników odżywczych, wzmacniających organizm do walki z chorobą,
- gotowany na dużej ilości świeżych warzyw dostarcza wielu witamin, które są łatwiej przyswajalne przez organizm, niż te, pochodzące z surowych warzyw,
- zmniejsza wydzielanie śluzu i poprawia funkcjonowanie śluzówki nosa – bariery chroniącej przed wirusami,
- działa na organizm rozgrzewająco,
- przez ograniczenie gromadzenia się białych krwinek, hamuje tworzenie się stanu zapalnego w górnych drogach oddechowych,
- uwalniana w czasie gotowania cysteina przyspiesza odkrztuszanie zalegającej w oskrzelach i płucach wydzieliny, co zmniejsza blokadę dróg oddechowych,
- para wydobywająca się z rosołu działa podobnie jak inhalacja – łagodzi ból gardła, przynosi ulgę, udrażniając zatkany nos, łagodnie oczyszcza zatoki,
- dodane do rosołu cebula i czosnek mają właściwości bakteriobójcze i przeciwwirusowe,
- dodany do rosołu imbir ma działanie przeciwzapalne.
Z uwagi na długie gotowanie rosół zawiera niewiele witaminy C – tak potrzebnej do walki z chorobą, ale brak ten można bardzo łatwo uzupełnić – posypując rosół natką pietruszki, kolendrą czy koperkiem. Rosół pomaga zarówno w walce z początkowymi objawami przeziębienia – może zatrzymać rozwijającą się infekcję, jak i wzmacnia organizm do walki z istniejącą już chorobą.
Uwaga! Pamiętajmy jednak, że rosół nie jest najlepszym pomysłem w przypadku niemowlęcia do 8-9 miesiąca życia – zupki dla najmłodszych powinny być gotowane bez mięsa, jedynie na warzywach. Mięso powinno być gotowane osobno i dodawane na końcu.
Nie tylko przy przeziębieniu
To nie wszystko, bo jak się okazuje, rosół warto jeść nie tylko przy przeziębieniu – ma wiele właściwości leczniczych, które przydadzą się bez względu na obecny stan zdrowia:
- potas zawarty w rosole reguluje gospodarkę wodną i ciśnienie krwi,
- fosfor, wapń i magnez są niezbędne dla kości, zębów, serca, nerek i układu nerwowego,
- witaminy E, A i beta-karoten to silne antyoksydanty, zwalczające wolne rodniki,
- zawarty w rosole kolagen – pochodzący z mięsa drobiowego, wpływa na uelastycznienie naczyń krwionośnych, przeciwdziała zwężaniu tętnic, może zapobiegać nadciśnieniu.

Rosół rosołowi…
Pamiętajmy jednak, że mowa o rosole lekkim, a nie tym, który patrzy na nas z talerza wielkimi oczami… Tłuszcz w czasie przeziębienia zadziała wręcz przeciwnie – organizm bowiem, zamiast skupiać się na walce z infekcją, będzie musiał wydatkować energię na trawienie trudno przyswajalnych tłuszczy. Aby rosołek nieco odchudzić, po ugotowaniu warto wstawić go do lodówki – tłuszcz wypłynie na wierzch i skrzepnie, a wówczas łatwo będzie się go pozbyć.
Druga ważna kwestia dotyczy soli – a raczej jej braku. Sól zatrzymuje wodę w organizmie, zwiększa ciśnienie krwi i zaburza pracę nerek. Jeśli chcemy skorzystać z leczniczych właściwości rosołu, musi to być na pewno wywar z małą ilością soli. Odrzucić należy kostki bulionowe oraz przyprawy typu jarzynka – najlepiej zastąpić je lubczykiem i posiekaną natką pietruszki, które nadadzą potrawie wystarczająco słonawy smak.
Uwaga! Podsumowując, właściwości lecznicze można przypisać jedynie chudemu rosołowi z kury, indyka lub wołowiny, z dużą ilością włoszczyzny, cebulą i czosnkiem.
Rosół – nie przy gorączce!
O ile rosół może pomóc w walce z przeziębieniem, nie w każdej sytuacji jest wskazany – nie należy go podawać w czasie infekcji przebiegającej z gorączką. W takim przypadku dziecko potrzebuje płynów, które zapobiegną niebezpiecznemu odwodnieniu, czyli tzw. DPN – doustne płyny nawadniające.
Rosół, podobnie jak soki owocowe, napoje gazowane czy napoje typu coca-cola, wykazuje wysoką osmolarność (ilość zawartych w napoju stałych składników). Oznacza to, że zawarta w nim woda – zamiast do ustroju, przenika z krwioobiegu do światła jelita, a następnie jest usuwana z organizmu. Tak więc – mimo przekonania rodziców, że dziecko otrzymało porcję wartościowego płynu – rosół nie jest w stanie zaspokoić zapotrzebowania komórek i tkanek na wodę i elektrolity, których stopniowo ubywa z dziecięcego organizmu.

