Miastowa porywa rolnikom ciągnik, czyli Magda Urbaniak w akcji

autor: Agnieszka Gałczyńska | 12.09.2016

Magda Urbaniak pracowała w agencji PR, kiedy jeden z jej klientów postanowił zostać producentem ciągników rolniczych. Mimo, że na początku tej przygody wszystko było dla niej czarną magią, to już chwilę później pokochała życie w niemiastkowym świecie do tego stopnia, że rzuciła pracę i założyła pierwszy w Polsce kobiecy blog o…traktorach!

„Kobiety na traktory” to już trochę przestarzałe hasło. Zawsze idziesz pod prąd?

Myślę, że nie jest to do końca pójście pod prąd. A jeżeli nawet, chyba tak tego nie traktuję, nie mam w sobie nonkonformistki. Po prostu łączę kilka zainteresowań, języki obce, narzędzia internetowe, uwielbiam rysować, podróżować. Ciągniki rolnicze są według mnie fascynujące – zaczynając od tego jak są zbudowane i co sprawia, że są tak wytrzymałe – do tego jak wyglądają. A wyglądają imponująco. Zainteresowanie tym tematem traktuję jako coś naturalnego, zwłaszcza, że mam wokół siebie wielu rolników, którzy podzielają moją pasję i miłość do tych maszyn. Postrzegają to jako coś naturalnego. Tak jak ja.

Nie masz koszuli w kratę i oldschoolowych gumiaczków. Na dziewczynę związaną z rolnictwem wcale nie wyglądasz…

Ludzie mają mocno zakorzeniony stereotyp tego, jak wygląda obecnie wieś i osoby, które są z nią związane. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że w ogóle już nie pasuję do tego wyobrażenia. Jestem z miasta, nie mam bezpośredniego związku z wsią, a jednak o niej piszę z dużym zaangażowaniem. Poza tym lubię sukienki i nie rezygnuję z nich dlatego, że interesuję się branżą uważaną za męską (a na polskiej wsi jest mnóstwo pięknych rolniczek!). Nie mieszczę się w utartym wyobrażeniu i bardzo dobrze. Jeśli przeze mnie i moje działania choć kilka osób z miasta zainteresuje się wsią i pomyśli o niej inaczej niż do tej pory, to będę uważać to za swój sukces.

Magda Urbaniak

Zobacz też: Zdun Marysia Grzybek: „W pracę wkładam cząstkę swojego serca”

Jesteś trochę, jak Magda Gessler, tylko Ty zamiast odwiedzać restauracje zaglądasz do gospodarstw rolnych, a zamiast rewolucji, po prostu rozmawiasz. Jaka jest najciekawsza przygoda z wypraw po Polsce?

Byłam jakiś czas temu w ogromnym gospodarstwie gdzie hodowane są krowy mleczne. To jedno z największych tego typu gospodarstw w Polsce. Wiedza gospodarza, rozwiązania techniczne, jakie stosuje u siebie i jego podejście do pracy było niesamowite. Ma ponad trzysta krów, a o każdą dba jakby miał tylko tą jedną. Zainstalował nawet podgrzewaną podłogę w miejscu, gdzie krowy są dojone, żeby czuły się bardziej komfortowo i w efekcie dawały więcej mleka. Nie tylko kalkulacja zysku, ale i troska o zwierzęta. Rewelacja.

Przygody dają wspomnienia, gorzej z środkami do życia. Magda Gessler na swoim programie zarabia krocie, blogerki lifestylowe za jeden wpis biorą nawet kilka tysięcy złotych, a Ty wyskoczyłaś z Traktormanią trochę „jak Filip z konopi”. Zamieniłabyś się?

Uważam, że udało mi się zbudować dużą społeczność dzięki ogromnej pracy i wytrwałości w tym, co robię. Kiedy zegar wskazuje 20:00, a ja siadam do pracy, otwieram komputer, widzę te maszyny i czuję, , że mam siłę do tego, by coś napisać, wrzucić post. To działa tylko dlatego, że naprawdę to lubię. Raczej nie wyobrażam sobie poświęcania się bardziej popularnej branży po to, by zarabiać krocie. Wymiękłabym po tygodniu robienia czegoś, czego nie czuję.

Tak myślałam! W końcu mówisz, że jeżeli coś jest traktorem to z zasady jest interesujące. Co w nich takiego interesującego?

To specyfika tych maszyn. Żaden inny pojazd nie dostarcza takich wrażeń, jak jazda ciągnikiem rolniczym. Stare Ursusy 60-tki to kawał polskiej historii motoryzacji. To maszyny, które podbijały polską wieś 30, 40 lat temu i robią to nadal. Prosta konstrukcja, którą można naprawić praktycznie samemu. A jeździ i działa. Z drugiej strony mamy nowoczesne maszyny, mocne silniki, potężne moce, nieprawdopodobne rozwiązania technologiczne. Kiedy ktoś już „wsiąknie” w ten temat, będzie wiedział, że to pasja, w której niełatwo wyjaśnić słowami, to co się czuje.

Magda Urbaniak

Warto przeczytać: Królowa polskiego driftu kocha różowego potwora

Nowoczesne traktory różnią się od tych sprzed kilkunastu lat. Co Cię najbardziej zaskoczyło, kiedy zaczynałaś swoją przygodę z traktorami?

Jeśli chodzi o nowoczesne ciągniki, to nie dziwiła mnie klimatyzacja, radio, ani hydrauliczny fotel. Byłam zaskoczona jak łatwo prowadzi się takiego olbrzyma, jaki ma promień skrętu. Najnowsze maszyny można sterować joystickiem, mają automatyczną skrzynię biegów. Operator może siedzieć w kabinie, obserwować monitory i parametry, kontrolować całość w dość przyjemnych warunkach.

Jesteś Hardcorem, bo jeździsz traktorem! Ty jeździłaś Ursusem, New Hollandem i kilkoma innymi. Który najlepiej spełnił Twoje oczekiwania?

Żaden. Z prostego powodu. Nie mam oczekiwań. Oczywiście, wiem mniej więcej, czego mogę spodziewać się po konkretnej marce czy ciągniku. Nie podchodzę jednak do jazdy traktorem jako wyzwania mającego odpowiedzieć na moje oczekiwania. Cieszę się jazdą, nawet jeśli traktor nie ma wspomagania i trzeba się nieco mocniej zamachnąć przy skręcie.

Piękna, młoda kobieta za kółkiem traktora. Już sobie wyobrażam te komentarze. Jak reagują na Ciebie polscy rolnicy?

Spotykam się z bardzo pozytywnym obiorem tego, co robię jak i mojej osoby. Myślę, że rolnikom nie przeszkadza, że „ambasadorką” traktorów została dziewczyna. Dostaję niesamowicie pozytywne wiadomości, ogromne wsparcie ze strony rolników. Nawet wtedy, gdy zdarza mi się wpadka jak np. pomylenie modelu ciągnika. Niektórzy chcą poznać TRACTORmanię bliżej i rozmawiać nie tylko o rolnictwie, ale w ogromnej większości są to przesympatyczne komentarze dające mi dużo motywacji do dalszego działania. Jestem za nie bardzo wdzięczna.

Magda Urbaniak

Programy typu „Rolnik szuka żony” wpływają na postrzeganie mieszkańców wsi przez osoby z wielkich miast. Pomagają oswoić wizerunek czy budują stereotypy?

Jedno i drugie. Z jednej strony to fajnie, że telewizja zdecydowała się pokazać polską wieś. Ludzie może zwrócą uwagę na to, że coś takiego istnieje. Z drugiej strony, myślę, że to poszukiwanie kolejnego ciekawego obszaru do eksploatowania w czasie, gdy wszystkie gwiazdy już się wyśpiewały i wytańczyły. Poza tym nie okłamujmy się, że jest to program telewizyjny. Mocno upudrowany, oparty na kontraktach reklamowych z konkretnymi markami, które mają się pokazać w odcinku. Ludzie z miasta oglądają rolników jako sympatyczne istoty, ale chyba z innego świata. A to właśnie dzięki rolnikom mają codziennie co jeść.

Rolnictwa w Polsce nie zaliczamy do zbyt dochodowego biznesu mimo, że wszyscy uwielbiamy truskawki prosto z pola?

To temat rzeka. Są rolnicy, którzy muszą walczyć o każdą złotówkę, a bez dopłat jest im ciężko. Są też gospodarstwa wielohektarowe, gdzie gospodarz może pozwolić sobie na park maszynowy pełen nowych maszyn. Niestety myślę, że pierwsza grupa jest nieco liczniejsza. Rolnictwo to piękna, ale niesamowicie wymagająca branża. Rolnicy są uzależnieni od pogody (np. w zeszłym roku susze spowodowały ogromne straty), ceny w skupach są czasem ustanawiane według rozczarowująco niskich stawek. Wiele miesięcy wytężonej pracy może przynieść zysk poniżej oczekiwanego. Nie jest tak, że polska wieś nie ma środków. Chodzi o to, że to, ile będzie je miała nie zależy od rolników, którzy co sezon pracują równie mocno, a mogą za to otrzymać bardzo różną zapłatę.

Jestem zaskoczona nowoczesnymi technologiami, które dziś wykorzystuje się w rolnictwie. Gospodarstwo zarządzane telefonem komórkowym? Brzmi trochę jak spełniający się amerykański sen…

To trochę jak z samochodami. Parkują się same, nawet prowadzą się same, są naszpikowane bajerami. Ale tak jak w przypadku aut, tak i w przypadku ciągników – jest to rozwiązanie bardzo kosztowne w zakupie i eksploatacji zatem nie są jeszcze powszechne. Bardzo dobrze, że pojawiają się takie rozwiązania, które usprawniają pracę w gospodarstwie. Rolnicy korzystają z nich coraz częściej. Istnieją także programy do zarządzania gospodarstwem. Gospodarz instaluje GPS na dachu ciągnika, podłącza go pod odpowiedni system, a potem na monitorze komputera lub w ciągniku obserwuje gdzie, w jakim czasie przejechał, ile już np. zasiał, automatycznie wygeneruje odpowiednie mapy. Wieś mocno się automatyzuje, unowocześnia. Idziemy do przodu.

A teraz się przyznaj się kiedy spełni się Twój sen i kupisz traktor?

Gdybym miała gdzie go trzymać, myślę że byłoby to niedługo. Póki co, cieszę się jeżdżeniem ciągnikami, które udostępniają mi ich właściciele. A i to uważam za moje szczęście. Miastowa porywa rolnikom ciągnik! Na ich szczęście, tylko na chwilę.

Magda Urbaniak, autorka bloga TRACTORmania


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry