Skąd się biorą dzieci?
O ile wszystkich pytań, jakie postawi przed nami wyjątkowo rozbudzona ciekawość małego człowieka przewidzieć nie sposób, to akurat klasyka gatunku. Padnie na pewno, chyba że dziecko zaspokoiło już swoją dociekliwość w innym źródle, np. zażenowanej babci czy kreskówce. Zamiast więc przed pytaniem uciekać, bardziej rozsądnym wyjściem będzie samodzielnie poruszyć wspomnianą kwestię. A jeśli „poruszy się sama” – odetchnąć z ulgą.
Jednym z ciekawych, obrazowych i trafiających do wyobraźni sposobów wytłumaczenia dziecku cudu zapłodnienia, jest porównanie go do procesu, jaki zachodzi w świecie roślin. Przykładowo, możemy opowiedzieć o tym, że tatuś daje mamusi swoje nasionko, które łączy się z jej jajeczkiem i następnie przez 9 miesięcy dojrzewa w jej brzuchu. Warto jednak mieć na uwadze, że każda odpowiedź, nawet ta prawdziwa (szczególnie ona!), zrodzić może lawinę kolejnych pytań. Spokojnie, naprawdę łatwo z nich wybrnąć!
Dlaczego jajeczko dojrzewa w brzuchu mamusi, a nie w doniczce czy w brzuchu taty?
To prawda, tam jest zdecydowanie więcej miejsca! Ale to właśnie w organizmie mamy ziarenko ma najlepsze warunki do rozwoju. Jest jeszcze na tyle malutkie, że nie potrafi się samodzielnie odżywiać, dlatego jest połączone z mamusią cienką rureczką, przez którą trafia do niego pokarm. I właśnie dlatego mamusia, będąc w ciąży, musi bardzo dbać o to, co spożywa – wszystkim co zje, musi podzielić się z dzidziusiem.
Jak ziarenko znalazło się w brzuchu mamusi?
Tatuś przekazał ziarenko mamusi, ponieważ bardzo ją kocha i po prostu – chciał dać jej coś swojego. Kiedy dwie osoby bardzo się kochają, chcą jak najbardziej się do siebie zbliżyć. Śpią więc w jednym łóżku, przytulają się do siebie i dopasowują – jak układanka. W takiej sytuacji ziarenko tatusia ma okazję, żeby wskoczyć do ciała mamusi.
Czy za każdym razem, kiedy mamusia z tatusiem się kochają, robią dzidziusia?
Nie – dzidziuś powstać może tylko w określone dni, kiedy w mamusi dojrzeje jajeczko. Jeśli nie jest jeszcze wystarczająco duże, wówczas nie może się rozwinąć w dzidziusia nawet, jeśli tatuś dostarczy swoje ziarenko.
Co się dzieje z dojrzałym jajeczkiem, jeśli tatuś nie dostarczy swojego ziarenka?
Nawet dojrzałe jajeczko mamusi, bez wsparcia ziarenkiem tatusia nie jest w stanie się rozwijać (tak jak roślinka nie może rosnąć bez wody). Po jakimś czasie po prostu znika. W ten sposób robi miejsce kolejnemu ziarenku, które będzie rosnąć i dojrzewać w mamusi.
Bez względu na to, kiedy się pojawią, potraktujmy pytania o seks i rozmnażanie, jako okazję do wprowadzenia dziecka w cenne tajniki naszej intymności.
Jego ciekawość zdejmuje z nas przecież konieczność inicjowania rozmów, które tak czy inaczej, są naszym rodzicielskim obowiązkiem. Zamiast więc szeroko otwierać oczy, udawać chwilowe problemy ze słuchem i gorączkowo poszukiwać czegoś, co odwróci uwagę dziecka, zareagujmy rzeczowym: Dobrze, że pytasz.
Dlaczego w nocy krzyczałaś?
Po wyjątkowo udanej nocy zasiadamy do wspólnego śniadania. Ze znaczącym uśmiechem skierowanym do ukochanego podnosimy kubek porannej kawy i – połowa gorącego płynu ląduje na podłodze, kiedy słyszymy niewinne pytanie dziecka: Mamusiu, a czemu ty w nocy krzyczałaś? No cóż, duma z dyskrecji, w jakiej udało nam się utrzymać nocne igraszki pryska jak bańka mydlana, a duże oczy dziecka wpatrują się w nas wyjątkowo ciekawie.
Tymczasem, odpowiedź jest prostsza, niż nam się wydaje. Mamusia i tatuś bardzo się kochają i bardzo za sobą tęsknią, ale w ciągu dnia nie mają możliwości, żeby okazać sobie miłość. Dlatego właśnie robią to w nocy, kiedy są sami. Obejmują się wtedy, przytulają do siebie jak najmocniej – czują się ze sobą wyjątkowo dobrze i bezpiecznie. Poza tym, nie ma co ukrywać, że taka bliskość jest też bardzo przyjemna, dlatego od czasu do czasu wymsknie im się jakiś okrzyk. Tak, jak można płakać ze śmiechu, można też krzyczeć z radości…
Dlaczego ona nie ma siusiaka?
Takie pytanie może się pojawić szczególnie w tych rodzinach, w których jest więcej niż jedno dziecko. Podczas przewijania córeczki przez mamę synek może dostrzec, że jego siostrzyczka ma dziwnie „pusto” pomiędzy nóżkami. Wtedy możemy wytłumaczyć dziecku, że mężczyźni są inaczej zbudowani niż kobiety po to, by kiedyś mogli przekazać nowe życie. By to zrobić, muszą do siebie „pasować”, dlatego mężczyzna ma siusiaka, a dziewczynka nie. Podobnie możemy wytłumaczyć córeczce, która widząc młodszego braciszka, pyta ze zdziwieniem: „a co on tam ma?”
Prawda – łatwo o niej opowiadać!
Ciekawość dziecka to „zbiornik” wyjątkowo pojemny, dlatego na każdym etapie pojawić się mogą kolejne pytania, wątpliwości, prośby o szczegóły. Jak jednak widzimy, prawdę „opowiedzieć” dużo łatwiej, niż plątać się w niestworzonych historiach, których prawdziwość dziecko może łatwo zweryfikować, np. u drugiego rodzica. Zamiast więc wcześniej ustalać „wersje”, jakie przekażemy dziecku w momencie, kiedy zacznie dopytywać, może lepiej poćwiczyć wspólnie opowiadanie o prawdzie? Być może planowanie takich kreatywnych rozmów zainspiruje nas do tego, by i między sobą zacząć rozmawiać o intymności bardziej otwarcie..?

