Niedostępna, eteryczna – średniowieczny ideał

autor: Agata Cygan | 22.07.2013

Liczy się dusza…

Porównując walory, na jakie zwracano uwagę w wiekach średnich do tych, jakie celebruje się w kobietach dzisiaj, można by zasugerować, że w tej dziedzinie nastąpił zwrot o przysłowiowe 180 stopni. Tak, jak dzisiejsza reklama stawia na piedestale ludzkie ciało, tak z pewnością reklama średniowieczna największy nacisk kładłaby na duszę. Więcej nawet – wywyższanie ciała ludzkiego było wtedy wręcz nie do pomyślenia. Tak więc ideałem kobiety była wówczas niewiasta uduchowiona, która swoją postawą i zachowaniem miała być natchnieniem dla mężczyzny. Diwą, do której się wzdycha, o której się myśli, którą się zdobywa, ale – niekoniecznie się zdobędzie.

Jednak już na tym etapie można zauważyć wspomnianą wyżej niejednoznaczność. Obok bowiem swojego „anielskiego”, można by rzec oblicza, kobieta często miała także drugą, bardziej „kontrowersyjną” twarz. Uwodziła, zwodziła, łudziła, a w efekcie – prowadziła mężczyznę na manowce. Kobieta była więc niekiedy uznawana za kusicielkę, przyjaciółkę diabła, czarownicę i w ostateczności – co potwierdzają historyczne źródła – lądowała na płonącym stosie.

…a nie ciało

O ile ideał średniowiecznej niewiasty odbiega znacznie od wizerunku współczesnej kobiety pod względem stosunku do duszy i ciała, znacznie się do niego zbliża, jeśli wziąć pod uwagę sam wygląd owego ciała. Wprawdzie ciało to od początku przechodziło systematyczną ewolucję (od pulchniutkiej Wenus po smukłą Rzymiankę), jednak w średniowieczu ewolucja ta zdaje się osiągać szczyt. Jako, że najważniejszą rolę w życiu człowieka odgrywała religia, a co za tym idzie – skromność, pokora, cnotliwość i wyrzeczenia, ciało spychane było zupełnie za margines kobiecego świata. To sylwetka wychudzona, marna, blada była znakiem idealnie prowadzonego życia i dowodem tego, że kobieta właściwie układa swoje życiowe priorytety. By podkreślić skalę owego zjawiska, warto wspomnieć, że niektóre źródła uznają średniowiecze za pierwszą epokę, w której kobiety zaczęły chorować na anoreksję.

Kobieta idealna powinna także jak najbardziej zbliżać się do ustalonego wzorca urody: mieć jasną, wręcz bladą cerę, szczupłą twarz, wysokie czoło i długie blond włosy (ewentualnie rude). Do tego duże oczy, długi nos i wąskie usta.

Idealne proporcje to małe piersi i szeroki, wydęty brzuch. Taki efekt można było uzyskać dzięki noszeniu specjalnie skrojonych ubrań – sukni przepasywanych wysoko pod biustem, które – co istotne – sięgać musiały do samej ziemi, by nie ukazywały nagich nóg. Kobiece ciało było bowiem traktowane jako grzeszne, nieprzyzwoite i złe. Wprawdzie wykształcenie nie było warunkiem koniecznym w przypadku każdej przeciętnej damy, jednak niewiasty pochodzące z bardziej zamożnych rodów, cechować się musiały sporą inteligencją. Kobieta taka musiała być lepiej wykształcona od swojego mężczyzny, co absolutnie nie stanowiło dla niego żadnej ujmy – było wręcz atutem. Posiadanie inteligentnej kobiety dodawało mu tylko prestiżu. Czytanie, pisanie, obycie literackie – mężczyzna tego typu umiejętności nie potrzebował, bowiem jego zadaniem miało być jedynie staczanie pojedynków i obrona swojej pani.

Dama rycerza czy niewolnica kanonu?

W tym więc, jak wyglądać miała średniowieczna dama, wspomnianej wyżej sprzeczności trudno upatrywać. Ideał był ściśle określony, a dążyć należało do niego odpowiednią postawą życiową. W założeniu więc – każda kobieta mogła (i powinna!) go osiągnąć. Niejednoznaczność powraca jednak, jeśli rozważyć stosunek doń mężczyzny. Bardziej powszechny jest pogląd, że kobieta była w średniowieczu postacią wręcz czczoną i ubóstwianą (wspomniane wyżej anielskie oblicze damy). Była wdzięcznym tematem pieśni, ballad, poematów. Przynależał jej szacunek i poważanie, gdyż była wizytówką rycerza. Rycerz powinien dbać o nią, jak o najważniejszy w życiu skarb, uwielbiać jak boginię, usługiwać, spełniać zachcianki, a gdy trzeba – walczyć i poświęcić za nią życie. Każdy szanujący się mężczyzna powinien mieć swoją wybrankę serca, wzdychać do niej i dziękować losowi za dar, jaki otrzymał (nawet jeśli ostatecznie dama nie mogła zostać jego panią).

Tymczasem obok tego, niemalże boskiego, wizerunku damy, szacunku i chwały, jaka ją otaczała, spotkać możemy wizerunek kobiety zniewolonej, podporządkowanej, co – paradoksalnie – jest efektem właśnie owej „boskości”. Jak już zostało wspomniane, kobieta musiała przecież wpisywać się w jasno określony i dość radykalny wzorzec, spełniać warunki „kobiecości”, od których odbieganie wyłączało ją z grona przyzwoitych, otaczanych estymą niewiast. Tak więc tylko kobieta idealna zasługiwała na miano kobiety. Idealna, a więc skromna, wierna, pokorna, cnotliwa, czego wyrazem była – właśnie mizerna postura. Warto jednak zauważyć, że ideał kobiety sięga jedynie tam, gdzie miłość do mężczyzny przybiera postać platoniczną, a więc – dopóki kobieta go kocha, wyczekuje na niego, myśli o nim i wspiera duchowo. W momencie, kiedy zaczyna kusić mężczyznę „do złego” – ideał obraca się przeciwko sobie. Kobieta idealna jest bowiem niedostępna fizycznie, nie ulega zmysłom i pokusom, ani – nie namawia do nich mężczyzny. Nierealna, niedostępna, eteryczna – średniowieczna kobieta idealna to chyba postać najbardziej do ideału zbliżona. Oczywiście w sensie dosłownym. Czym jest bowiem ideał? To esencja doskonałości, koncepcja niezwykle trudna, wręcz niemożliwa do realizacji. Trudno się więc dziwić, że w wiekach średnich, stosy płonęły tak często…

Gdy ideał sięgnie stosu…

Za jedną z najbardziej znanych kobiet średniowiecza uznaje się Joannę d’Arc, zwaną także Dziewicą Orleańską. To francuska bohaterka narodowa, która w czasie wojny stuletniej poprowadziła narodową armię do wielu zwycięstw przekonując, że działa z posłannictwa samego Boga. Jak bowiem twierdziła, miała wizje i słyszała niebiańskie głosy, które nakazały jej ratować ojczyznę. Została wzięta do niewoli przez Burgundczyków, następnie sprzedana Anglikom, uznana za heretyczkę i postawiona przed sądem inkwizycyjnym w Rouen. Została oskarżona o czary, rozpustę (której dowodem miał być męski strój i krótkie włosy) oraz pychę. Z obawy przed karą wyrzekła się swych poglądów, ale szybko odwołała zeznania, w wyniku czego spalono ją żywcem na stosie. Joanna d’Arc to jednak doskonały przykład średniowiecznego ideału – obrazuje niemalże wszystkie wymienione wyżej sprzeczności. Przepełniona duchowością, zdolna poświęcić życie w imię Boga i jego zaleceń. Wyrywająca się kanonom urody (krótkie włosy, męski strój) i zachowania (walka zamiast duchowe wspieranie mężczyzny).


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry