Szczupła, zgrabna, wysoka
Rzut oka na typową, współczesną modelkę wystarczy, by odpowiedzieć na pytanie – jak wyglądać powinna idealna kobieta. A raczej idealne ciało. Idealne ciało to ciało szczupłe i wysokie. Oczywiście ze zdaniem tym można się kłócić, bowiem nie od dziś wiadomo, że to nie ciało modelki ma zachwycać, ale leżące na nim stroje. Można by wręcz zasugerować, że modelka wygląda w taki właśnie sposób dlatego, że – wyglądem swym nie powinna przyciągać uwagi. Modelka z założenia ma być tłem, a mówiąc mało elegancko – narzędziem, służącym do zaprezentowania najnowszej kolekcji ubrań.
Jednak nawet taka interpretacja nie pozwala nam na wysnucie wniosku, że wysoki wzrost jest wadą. Dlaczego? Chociażby dlatego, że do startu w wyborach miss, czyli najpiękniejszej, wymagane jest co najmniej 170 cm wzrostu. Co więcej – jak pokazuje doświadczenie – zwykle wygrywają znacznie wyższe uczestniczki.
W dzisiejszych czasach wysoki wzrost to niewątpliwie dar od losu, który – pozbawione szczęścia panie – starają się zrekompensować, zakładając wysokie obcasy.
Czy zawsze tak było? No właśnie nie…
Wysokie, nie znaczy piękne?
Być może trudno w to uwierzyć, ale obdarzona wysokim wzrostem kobieta uznawana była niegdyś za, mówiąc mało elegancko – pokaraną przez los. Skąd taka diagnoza? Odpowiedź okazuje się dość logiczna. Będąc wysoką, miała znacznie mniejszy wybór potencjalnych partnerów! (wychodząc oczywiście z założenia, że to partner powinien być wyższy).
Co więc pozostawało wysokim kobietom? Płaskie buty i lekko przygarbiona postawa… Cóż, sposobów na ujęcie sobie centymetrów nie ma zbyt wiele. Przeprowadzane w latach 50. badania pokazują, że większość kobiet była wówczas bardzo niezadowolona ze swojego, nazbyt wysokiego wzrostu. Można więc powiedzieć, że sytuacja odwróciła się obecnie o 180 stopni. Dlaczego? Bo to właśnie wysoki wzrost, obok szczupłej figury i zgrabnych nóg, jest jedną z cech ciała, uznawanego przez kobiety za idealne.
Obcasy – nie tylko dla kobiet?
Wracając do historii, nietrudno zgadnąć, że w omawianych czasach wysokie obcasy nie robiły zawrotnej kariery. Tymczasem nieco wcześniej miały znacznie lepsze powodzenie. Historia butów na obcasie sięga bowiem aż 1500 roku – to wtedy do męskiego obuwia dorobiono charakterystyczne słupki, których celem nie było wcale poprawienie wyglądu, ale – lepsze utrzymanie stopy w strzemionach. Początkowo kojarzone dzisiaj wyłącznie z kobietami obcasy, były zdecydowanie domeną mężczyzn.
Oczywiście charakterystyczne „słupki przy butach” szybko poszerzyły swój target. Zanim jednak stały się niezbędnym elementem eleganckiego ubioru, wcale nie miały funkcji estetycznej (nawet w przypadku kobiet)! Chopines, czyli po prostu patynki, mało bowiem przypominały współczesne szpile – drewniane platformy, ścięte w klepsydrę miały ułatwić chodzenie po błotnistych ulicach i uniknięcie pobrudzenia sukni. Warto jednak wspomnieć, że poza swym użytecznym aspektem, buty te zyskały także wartość dodatkową – były wyznacznikiem pozycji społecznej – im wyższe, tym lepiej.
Obcas – nie tylko wygląda!

Warto się zastanowić, co takiego mają w sobie wspomniane „słupki”, że są dzisiaj tak kochane przez niemalże wszystkie kobiety i podziwiane przez wszystkich, tym razem bez wyjątku, mężczyzn. Wysokie obcasy to nie tylko kilka dodatkowych centymetrów, a można wręcz powiedzieć, że optyczne wydłużenie sylwetki to co najwyżej jedna z pobocznych ich funkcji. Obcasy dodają figurze smukłości, a balansowanie na palcach zmusza kobiety do ściągania ramion do tyłu, prostowania pleców, napinania łopatek, wyciągania szyi oraz wypinania piersi do przodu. To niewątpliwie powoduje, że biust sprawia wrażenie bardziej obfitego, brzuch staje się bardziej płaski, napinają się i uwydatniają także pośladki. Nie wspominając oczywiście o nogach, które zdają się być znacznie dłuższe i co ważne – o wiele zgrabniejsze.
Obcasy przybierały rozmaite postaci, zaś charakterystyczne szpilki, uznawane dzisiaj za najbardziej kobiece, po raz pierwszy pojawiły się w roku 1952. Za jedną z najbardziej zaangażowanych prowodyrek i fascynatek tego typu obuwia uznaje się Marilyn Monroe.
Niebezpieczne obcasy
Równocześnie jednak, zarówno specjaliści, jak i lekarze przypominają kobietom o tym, jakie mogą być konsekwencje regularnego noszenia szpilek. Buty na obcasie wyższym niż 3 cm powinnyśmy wybierać naprawdę sporadycznie. Dlaczego? W takich butach przednia część stopy musi, zamiast połowy naszej wagi, utrzymać aż 3/4 jej całości! Ponadto takie obcasy deformują stopę (zmiany śródstopia i haluksy), powodują skurcze mięśni i nagniotki. Jak pokazują badania, przypadki problemów z układem kostnym, spowodowane chodzeniem w niewłaściwym obuwiu, z roku na rok są coraz częstsze. Na zespół stopy wrażliwej cierpi w naszym kraju ponad 30% populacji.
Wysokie obcasy wywierają bowiem niekorzystny wpływ nie tylko na stopy i kostki, ale też stawy kolanowe, zwiększając w ten sposób ryzyko zapalenia kości i stawów. Kobiety regularnie chodzące w szpilkach cierpią często z powodu skróconych włókien mięśniowych w łydce i co gorsza, nawet wtedy, kiedy zmieniają obuwie na płaskie, trudno im się pozbyć charakterystycznego, bez szpilek mało atrakcyjnego, sposobu chodzenia.
Czy rzeczywiście wysokie obcasy są co najwyżej miłe dla oka, ale bardzo niebezpieczne dla zdrowia? Niekoniecznie. Noszenie obcasów ma pozytywny wpływ na… życie intymne. Badania przeprowadzone przez włoską badaczkę pokazują bowiem, że noszenie wysokich obcasów działa dodatnio na mięśnie dna miednicy, których sprawne funkcjonowanie wpływa pozytywnie na… doznania seksualne kobiety. A więc – nie taki obcas straszny…
fot. by fervent adepte de la mode

