Jak rozmawiać z mężczyzną o emocjach?

autor: Agata Cygan-Kukla | 04.08.2014

Bo on nie chce o tym rozmawiać!

Przekonanie, że mężczyźni nie lubią rozmawiać o emocjach bierze się stąd, że – nie ma co ukrywać – faktycznie rzadko podejmują ten temat samodzielnie. Czasem problemy ukrywają – wzruszają ramionami, bagatelizują, zbywają milczeniem albo zmieniają temat. Czasami, kiedy partnerki nie odpuszczają, bo widzą wyraźnie, że coś ich gryzie – skupiają się na konkretach. Kiedy coś się dzieje w pracy – informują o faktach, wydarzeniach, ale mało który opowiada o tym, że się na kimś zawiódł, że jest czymś rozczarowany, poirytowany, że bardzo go coś ucieszyło czy pozytywnie zaskoczyło. Podobnie w przypadku relacji partnerskiej. Jeśli mają partnerce coś do zarzucenia – zarzucają, ale zwykle omijają takie słowa, jak: jest mi przykro, trochę mi żal, spodziewałem się że…

Podsumowując – rzadko mówią, co im leży na sercu. Są nastawieni na realizację zadań i celów – na świat zewnętrzny. Do tego wewnętrznego – przykładają mniejszą uwagę. Kobiety – wręcz przeciwnie. Dużą wagę przywiązują właśnie do detali, niuansów, kontekstów, emocji…

Skrywanie uczuć często też bywa powodowane męskim lękiem przed okazaniem słabości – Bo przecież facetowi nie wypada, Bo facet powinien być twardy. Mężczyźni lubią uchodzić za twardzieli – odpornych na stres, gotowych do walki z problemami na chłodno, bez emocji. Wylewność – no cóż – mało im pasuje do tego wizerunku i zdaje się być swego rodzaju uszczerbkiem na męskości. Czasami też niechęć do mówienia o uczuciach wynika z faktu, iż mężczyzna wyznaje przekonanie, jakoby o tym, co oczywiste, mówić nie potrzeba (np. Kocham cię, Jest mi z tobą dobrze, Nie chciałbym cię stracić).

Odpowiedni czas

To jednak, że partner o emocjach rozmawiać nie umie, wcale nie oznacza, że nie może się od nas tej zdolności nauczyć. Dlatego też dawajmy mu dobry przykład tego, jak o swoich odczuciach mówić otwarcie, „bez emocji” (swego rodzaju paradoks, ale bardzo się przydaje!). Inicjujmy takie rozmowy pierwsze, bo na pewno mnóstwo jest rzeczy, które chciałybyśmy im przekazać, ale w codziennych dyskusjach – jakoś się nie składa.

Wydaje się, że na rozmowę o emocjach dobrze jest znaleźć odpowiedni czas. Wylewanie swoich żali w drodze między kuchnią a łazienką czy zaraz po tym, jak partner zmęczony wraca z pracy nie wydaje się dobrym rozwiązaniem – taka rozmowa z pewnością nie doczeka się konstruktywnego zakończenia. Z drugiej jednak strony, hasło: Musimy porozmawiać, też nie wydaje się optymalnym wstępem do dyskusji. Sugeruje, że teraz będzie o czymś trudnym i że będzie nieprzyjemnie. A przecież wcale nie musi tak być!

Jeżeli chcesz, by rozmowa o emocjach stała się normalnym elementem waszej codzienności, prowadźcie ją w naturalnych warunkach, kiedy jesteście wypoczęci i zrelaksowani. Dla jednych będzie to wspólne wylegiwanie się w łóżku, dla drugich – wspólny spacer, dla jeszcze innych – wspólne przygotowywanie posiłku.

Odpowiednie słowa

Przed rozmową warto się zastanowić, co tak naprawdę chcemy partnerowi przekazać i co dzięki temu pragniemy osiągnąć. Nie warto planować na jeden raz wylewania wszelkich swoich żali, bo zaatakowany, przytłoczony nimi parter stwierdzi co najwyżej, że miałaś zły dzień. Tym bardziej, że twoim celem nie jest przecież atakowanie partnera, ale pomoc – sobie i jemu. Wpasowując się w męski tok rozumowania, swoje wypowiedzi warto wspierać konkretami. Przede wszystkim należy wyeliminować ze swojego dyskursu wszelkie generalizacje – słowa: zawsze, nigdy, cały czas nie mają prawa zaleźć się w takiej rozmowie, bo skutecznie zniweczą jej cel.

Warto także, byś umiała zaproponować jakieś rozwiązanie problemu, który poruszyłaś. Bo jeśli na zadane przez partnera wprost pytanie: To jak powinienem się zachować w takiej sytuacji? odpowiesz: Nie wiem, ty powinieneś wiedzieć – możesz zapomnieć o konstruktywnym zakończeniu rozmowy. Partner otrzyma gotowe potwierdzenie swojej tezy – o uczuciach nie warto rozmawiać, bo takie rozmowy i tak do niczego nie prowadzą.

Na pytanie: Co konkretnie masz na myśli?, zamiast odpowiadać: Domyśl się, lepiej powiedzieć wprost: Jest mi przykro, kiedy…

Większość kobiet ma tendencję do myślenia, że mężczyźni rozumieją nas bez słów i podobnie jak my – umieją czytać między wierszami. Nic bardziej mylnego! Oni czytają linijka po linijce, a co gorsza – niektóre zdarza im się opuszczać!

I co najważniejsze – taka rozmowa musi być przeprowadzona w odpowiednim klimacie – spokoju, cierpliwości, wyrozumiałości. Dlatego nie denerwuj się, kiedy partner zdaje się nic nie rozumieć. Może i w pierwszej chwili nie zrozumie, ale z pewnością następnym razem swoje zachowanie przemyśli dwa razy, bo będzie wiedział, że właśnie w ten sposób sprawił ci ostatnio przykrość. Pamiętaj jednak, jeśli taka rozmowa będzie wywoływała skrajne emocje – płacz, krzyk, wówczas małe szanse, że nauczony doświadczeniem mężczyzna sam zacznie podobne, łatwopalne „miny” aranżować…

 

fot. Bhumika.B Foter CC BY


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry