Staniki płoną – rzecz o rewolucji seksualnej

autor: Agata Cygan | 22.07.2013

Podkopać fundamenty

Rewolucja była wynikiem przemian tak społecznych, politycznych, jak i gospodarczych, które miały miejsce w wysokorozwiniętych, kapitalistycznych, a więc zachodnich krajach po drugiej połowie XX wieku. To m.in. skutek intensywnego uprzemysłowienia, rozwoju nowych technologii, nasilającej się migracji ze wsi do miast oraz postępu w dziedzinie zdrowia i medycyny. Wpływając pozytywnie na warunki życia ludności, usuwając dojmujące dotychczas problemy nieco w cień (klęski głodu, brak miejsca do zamieszkania, masowe bezrobocie, śmiertelne choroby i epidemie), zmiany te sprawiły, że ludziom coraz bardziej zaczęły przeszkadzać krępujące ich do tej pory więzy i ograniczenia.

Bunt, co można podejrzewać, wybuchnął najwcześniej w tych grupach, które z natury zdają się mieć nieposłuszeństwo we krwi – jako pierwsza podniosła się młodzież. Przeciwko rodzicom, przeciwko nauczycielom, przeciwko światu. Obserwować zaczęto wulgaryzację codziennego języka, propagowanie slangu, prowokacyjność i perwersję – nie tylko w mowie, ale także w wyglądzie czy sztuce. Nastąpił szybki rozwój awangardowego kina, popularne być zaczęły śmiałe i niekiedy wręcz oburzające produkcje filmowe. Roić się zaczęło od przebojowych, rockowych zespołów muzycznych, dla których scena nie była już tylko miejscem pracy, ale polem do wyrzucenia żalów do świata i podburzenia publiczności przeciwko wszelkim ograniczeniom.

Popularne stało się organizowanie różnego rodzaju zlotów, festiwali muzycznych oraz wszelakich happeningów – oczywiście za darmo, dla wszystkich i koniecznie – na wolnym powietrzu.

Powstały znane do dzisiaj subkultury młodzieżowe, szczycące się zazwyczaj odrzuceniem konsumpcjonizmu, pracoholizmu i pogoni za sukcesem. Co w zamian? Postulat dążenia do nieograniczonej wolności i samorealizacji, a co za tym idzie – propagowanie zażywania środków odurzających, substancji psychotropowych, narkotyków i alkoholu, krzewienie czytelnictwa literatury psychologicznej oraz seksuologicznej, a także zainteresowanie filozofią egzystencjalną. Kontestować zaczęto wszelkie istniejące autorytety. Kryzys naznaczył zaufanie do takich instytucji, jak rodzina, Kościół, szkoła, a nawet państwo. Był to rodzaj protestu przeciwko obłudzie i zakłamaniu polityków oraz wszystkich tych, którzy próbują narzucić społeczeństwu własny styl życia, manipulują innymi i bogacą się – kosztem cudzej wolności i szczęścia.

Seks i tolerancja

A jednak, o czym świadczy chociażby nazwa opisywanego zjawiska – najbardziej radykalne zmiany dotknęły właśnie seksualnej sfery życia. Wszystko zaczęło się od rosnącego zainteresowania ludzkim ciałem, płcią i intymnością, która właściwie – przestała być intymna i to chyba najlepiej opisuje całość zjawisk, zachodzących w owej dziedzinie. Nastąpił znaczny wzrost tolerancji wobec nagości i odważnego ubioru, ale także akceptacja i wręcz propagowanie śmiałych, perwersyjnych w wielu przypadkach, zachowań seksualnych. Zjawisko wstydu usuwać zaczęto w cień. Otwarto pierwsze obiekty z gadżetami erotycznymi, sex shopy, kluby nocne, kina porno i inne tego typu miejsca, gdzie przemysł z pełną parą wkraczać zaczął w intymność człowieka.

Jednym z najważniejszych celów egzystencjalnych stał się – seks bez zobowiązań. Na porządku dziennym były więc: częsta zmiana partnerów, współżycie grupowe, wolna miłość i przyjemność z nich płynąca.

Ciało ludzkie stało się przedmiotem, niosącym przyjemność i budzącym pożądanie. Środkiem zaspokajania potrzeb i narzędziem, które należy wykorzystywać do granic możliwości. Wszystko to doprowadziło rzecz jasna do wzrostu liczby chorób przenoszonych drogą płciową, mnożenia się przypadków niechcianych ciąż oraz aborcji. To niewątpliwie, obok wyżej opisanej fascynacji środkami odurzającymi, alkoholizmu i kontestacji tego, co uznane za święte – ciemna strona seksualnego buntu. Czy jednak rewolucja w dziedzinie seksu naprawdę była zjawiskiem do cna destrukcyjnym, niosącym jedynie zgorszenie i rozłam?

Staniki płoną

Warto podkreślić, że rewolucji seksualnej nie należy postrzegać jedynie w kategoriach upadku dotychczasowych wartości i propagowania niemoralnych postaw. To także, a może przede wszystkim, próba porzucenia dotychczasowych, surowych i często krzywdzących standardów myślenia. Rewolucja bowiem dokonała się również w umysłach ówczesnych ludzi i to ona stała się głównym motorem dalszych przemian. Upowszechniła zjawiska, które dzisiaj są dla nas czymś naturalnym, oczywistym. Postrzeganie jej w kategoriach chwilowej, zbiorowej psychozy niedojrzałych zapaleńców, znacznie zniekształca jej całościowy obraz i usuwa dokonania, jakie – chcąc nie chcąc – trzeba owej rewolucji przypisać. Pierwszą niekwestionowaną zaletą owego buntu jest z pewnością fakt, że o seksie możemy dziś otwarcie mówić i pisać – do początku XX wieku był on naczelnym tematem tabu. To ciekawe, bowiem współżycie w owych czasach miało – z założenia – nieodłączny związek z prokreacją.

Skoro więc celem jego było płodzenie potomków – dlaczego tak mało o nim wiedzieliśmy? Dlaczego nie mogliśmy o współżyciu normalnie i szczerze porozmawiać i przeczytać? Być może dlatego, że na jaw wyszedłby wtedy fakt, iż seks nie musi służyć tylko i wyłącznie powiększaniu rodziny. Fakt, że liczbę urodzeń można skutecznie kontrolować, a o kształcie swojej rodziny decydować świadomie. Z rewolucją seksualną wiąże się bowiem upowszechnienie wiedzy o antykoncepcji oraz przekonanie, że seks zaspokaja nie tylko tę podstawową potrzebę, której jest dedykowany, ale także daje przyjemność oraz – co istotne w owych czasach – poczucie wolności i niezależności. Ważną bohaterką opisywanej rewolucji, co także trzeba podkreślić, stała się niewątpliwie kobieta. Rewolucja zwróciła uwagę na to, że dotychczas nikt nie zadbał o kobiecą podmiotowość w seksie – w tej dziedzinie życia płeć żeńska ciągle była traktowana przedmiotowo. Rewolucja dała jej prawo głosu i walki „o swoje”, także w tej najbardziej intymnej dziedzinie. Dziedzinie, której „intymność” właśnie sprawiała, że o dotyczącej jej nierówności – po prostu się nie mówiło.

Rewolucja doprowadziła do tego, że kobiety wreszcie zaczęły żądać seksualnej satysfakcji (choć nadal w mniejszym stopniu, niż miało to miejsce w przypadku mężczyzn). Stopniowo upominały się o prawo do życia według własnego pomysłu, kariery, sukcesu, a także – prawo do rozmowy o seksualnych potrzebach i problemach, bez groźby „zarysowania” swojej czystej, kobiecej reputacji. Granice tego co wypada” od tego, „co się nie godzi”, uległy znacznemu poszerzeniu. Jak więc widać, rewolucja lat 60. ma zarówno swoje ciemne, jak i jasne strony. Jedno jest pewne – zupełnie wysadziła ludzką świadomość z jej dotychczasowym ram. To prawda, że niektóre narzędzia, którymi się posłużyła, były zbyt brutalne i niekonieczne potrzebne, jednak – możliwe do usprawiedliwienia. Korzenie ludzkiej świadomości, o czym do dziś nieustannie mamy się okazję przekonywać, często sięgają zbyt głęboko…


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry