Stawianie baniek – tak czy nie?

autor: Agata Cygan-Kukla | 07.12.2016
Stawianie baniek

Stawianie baniek wielu z nas kojarzy się z zamierzchłymi czasami, „babcinymi” metodami, a nawet tak zwaną medycyną alternatywną. Jak to właściwie jest – czy bańki to faktycznie relikt przeszłości czy może skuteczny sposób na walkę z chorobą? I czy można je stosować już u najmłodszych?

Z pewnością niektórzy z nas pamiętają to z własnego dzieciństwa: kiedy tylko ktoś w domu głośniej zakaszlał czy pociągnął nosem, babcia – a może nawet mama! – w pierwszej kolejności proponowała postawienie baniek. I mimo, że ta – co nieco dziwna metoda zazwyczaj szybko stawiała na nogi, dzisiaj większość z nas nawet nie bierze pod uwagę zastosowania jej u własnego dziecka. Sprawdźmy, czy nasze obawy są zasadne!

Bańka – sekret płonących szklanek

Myśląc o bańkach większość z nas przywodzi na myśl małe, płonące, szklane pojemniki stawiane na plecach oraz sine okręgi na skórze – rezultat jej naciągnięcia i dowód na to, że bańki „chwyciły”, a zatem będą działać jak należy. By „postawić bańkę” należało zwilżyć jej brzegi wodą, a następnie podpalić świeczką nawinięty na patyczek, nasączony w denaturacie/spirytusie wacik i otrzeć nim wnętrze bańki. Tak przygotowany pojemnik dynamicznym ruchem przystawiało się do wysmarowanej rozgrzewającą maścią skóry chorego i przytrzymywało aż do momentu jej zassania. Po postawieniu wszystkich baniek chorego przykrywało się kocem na około 15 – 20 minut.

dziecko pod kołdrą

Na czym polega sekret? Zgromadzone wewnątrz bańki gorące powietrze, stygnąc traci objętość, co przyczynia się do powstania podciśnienia. Wciąga ono skórę do wnętrza bańki, powodując pękanie podskórne naczyń krwionośnych. Dochodzi do pobudzenia przepływu krwi oraz „wyssania” z małych naczynek pewnych ilości czerwonych i białych krwinek. To zaś stymuluje układ immunologiczny do wzmożonego działania – organizm zaczyna wytwarzać przeciwciała do walki z chorobą lub bólem. Mówiąc obrazowo – stawianie baniek powoduje superprodukcję ciał odpornościowych.

Nie musisz igrać z ogniem!

Brzmi logicznie. A jednak dla wielu z nas połączenie: dziecko i ogień – nie ważne pod jaką postacią, nadal wydaje się duetem niebezpiecznym. Warto więc wiedzieć, że bańki wcale nie muszą oznaczać igrania z ogniem! Oprócz tych ogniowych (gorących) mamy też bańki próżniowe, czyli bezogniowe (zimne). Te ostatnie wyposażone są zazwyczaj w specjalny zawór – w tym przypadku podciśnienie tworzymy poprzez wyssanie powietrza z bańki pompką, już po przyłożeniu jej do skóry chorego.

Zobacz: Chrypka u dziecka – jak z nią walczyć?

Pytanie, czy bańki bezogniowe, które dostać możemy prawdopodobnie w każdej aptece (cena to około 70 – 80 zł za 12 sztuk), są równie skuteczne, jak te tradycyjne? Wbrew przekonaniu niektórych – w skuteczności obydwu rodzajów baniek nie ma żadnej różnicy. Jak już zostało wspomniane, podstawą tej specyficznej metody leczenia jest doprowadzenie do powstania we wnętrzu bańki podciśnienia, które prowadzi do zassania skóry i tkanki podskórnej – bez znaczenia, w jaki sposób je wytworzymy.

Od kiedy bańki?

Stawianie baniek poleca się w przypadku wielu dolegliwości – szczególnie różnego rodzaju przeziębień (katar, kaszel, ból gardła, problemy z uszami), dolegliwości klatki piersiowej i problemów z układem oddechowym (zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc), bólów głowy, bólów mięśniowych i stawowych. Terapia „bańkowa” jest też skuteczna w przypadku reumatyzmu, problemów z trawieniem czy układem moczowym, a niektórzy polecają ją nawet jako sposób na złagodzenie napięć i stresów.

dziewczynka śpi w łóżeczku

Nie ma też przeciwwskazań do stosowania baniek u dzieci – w ich przypadku metoda ta ma identyczne działanie, jak w przypadku dorosłych. Trudno jednak podać wiek, od jakiego można rozważać ten rodzaj kuracji – na pewno w przypadku niemowląt i małych dzieci nie jest wskazane leczenie się na własną rękę. Małe dziecko zawsze powinien zobaczyć lekarz, który oceni stan pacjenta i sprawdzi, czy nie jest konieczne wdrożenie preparatów leczniczych, a nawet antybiotyku. Dlatego też, dla bezpieczeństwa, zabieg u dziecka wykonujemy wyłącznie na zalecenie lekarza lub po konsultacji lekarskiej. Jeśli chodzi o najmłodszych najlepszym wyborem będą bańki próżniowe – w ich przypadku istnieje możliwość dokładnej kontroli podciśnienia (na pompce, którą wysysamy powietrze z bańki, znajduje się specjalna skala) lub gumowe (podciśnienie powstaje tu w wyniku rozprężania ściśniętej gumy, więc ich siła ciągu jest znacznie mniejsza, niż tych tradycyjnych).

Stawianie baniek u dzieci

Zabieg stawiania baniek u dziecka powinien trwać krócej, niż w przypadku dorosłego (do 10 minut) i być przeprowadzony z wykorzystaniem maksymalnie sześciu baniek. Skórę dziecka smarujemy kremem, wazeliną lub maścią rozgrzewającą i masujemy, by zmniejszyć jej napięcie. Następnie stawiamy po trzy bańki po każdej stronie pleców – nad, pod i pomiędzy łopatkami, regulujemy pompką siłę ich przyssania, po czym przykrywamy dziecko kocem na zalecony czas. Stawianie baniek to z założenia zabieg bezbolesny – jeśli dziecko odczuwa ból to znak, że powietrze zostało zassane zbyt mocno i należy bańkę zdjąć. Po upływie podanego czasu podważamy delikatnie brzeg każdej bańki i ostrożnie zdejmujemy je ze skóry. Optymalną porą na stawianie baniek jest wieczór – bezpośrednio po ich zdjęciu ubieramy malca ciepło i kładziemy do łóżka. Po zabiegu dziecko nie powinno wychodzić na dwór przez co najmniej trzy dni.

Przeczytaj: Jak zadbać o odporność przedszkolaka

chłopiec z maskotką

Uwaga! Nawet u starszego dziecka zabieg nie jest wskazany, jeśli infekcja wydaje się poważna – po pierwsze: takie dziecko powinien zobaczyć lekarz, a po drugie: im poważniejsza infekcja, tym bańki będą zasysać skórę mocniej, a to może boleć. Stawianie baniek odradza się w przypadku dzieci z niedoborem masy ciała, są też niewskazane przy wysokiej gorączce. W pozostałych przypadkach kuracja nie niesie skutków ubocznych, poza szybko znikającymi zasinieniami na skórze.

Podsumowując: stawianie baniek na pewno nie zaszkodzi. Dlaczego więc zalecamy ich stosowanie u małych dzieci tylko po konsultacji lekarskiej? Ponieważ nigdy nie mamy pewności, że taka kuracja wystarczy i że nie jest potrzebne wdrożenie terapii pod postacią leków – także antybiotyków.


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry