Strach przed ginekologiem? Naturalnie!

autor: Agata Cygan | 05.02.2014

Nasza kultura nauczyła nas nie tylko ukrywać narządy płciowe, ale także oduczyła o nich otwarcie rozmawiać. Być może z tego właśnie względu wizyta u ginekologa dla wielu z nas pozostaje sprawą wstydliwą, a to sprawia, że w gabinecie pojawiamy się dopiero w momencie, gdy coś zaczyna nas mocno niepokoić. Słowo mocno wcale nie jest tu przypadkowe, bowiem wiele z nas drobne (pozornie) kłopoty ze zdrowiem intymnym nadal „dzielnie” przeczekuje lub próbuje zaleczać domowymi specyfikami.

Jak wiemy, najlepszym sposobem przekazania dobrych nawyków (tutaj – regularnych wizyt u ginekologa), jest dawanie dobrego przykładu. Tymczasem matki, nawet jeśli do lekarza chadzają, raczej nie mówią o tym otwarcie – jak w przypadku wizyty u dentysty czy okulisty.

Dlaczego? Nie wiadomo!

Strach przed diagnozą

Wiadomo natomiast, dlaczego Polki lekarza omijają. A omijają, i to dość szeroko. Z badania przeprowadzonego przez TNS Polska w 2012 r. wynika, że mniej niż 1/5 kobiet regularnie odwiedza ginekologa (19 proc.), a 14 proc. nie pojawia się w gabinecie w ogóle. Kampanie promujące większą dbałość kobiet o zdrowie intymne ujawniają wiele trudnych do pojęcia przypadków. To m.in. przykład kobiety, która od porodu ani razu nie odwiedziła gabinetu lekarza, a której dziecko – idzie na studia. Choć przypadek ten może dziwić, zapewniamy – wcale nie jest ewenementem.

Wśród powodów, które zniechęcają kobiety do wizyt u ginekologa, znaleźć można brak dostępu do dobrze wyposażonych gabinetów, konieczność długiego oczekiwania na wizytę, długie kolejki w poczekalniach, a także – zły kontakt z lekarzem i nieodpowiednie podejście do pacjentki. Jednak przyczyną, która zdecydowanie króluje, jest obawa przed wykryciem nowotworów narządów rodnych (aż 80 proc. respondentek), mięśniaków macicy (25 proc.) oraz raka szyjki macicy (14 proc.). To paradoks, bo przecież właśnie regularne wizyty są najprostszym sposobem na uniknięcie lub wykrycie i jak najszybsze leczenie wspomnianych schorzeń. Jednak obawa przed złą diagnozą jest tak silna, że niektóre panie – nawet, jeśli już zdecydują się na badania – nie upominają się o jego wynik!

Brak czasu na zdrowie

Mimo, że wśród powodów unikania gabinetu często podawany jest brak czasu, zabieganie, roztargnienie lub niewiedza o konieczności regularnych badań, nie są one dobrą wymówką. Od sześciu lat działa narodowy program profilaktyki i wczesnego wykrywania raka szyjki macicy, który solennie i imiennie przypomina kobietom o konieczności regularnego badania (panie w wieku 25-59 lat zapraszane są imiennie na badania). Niestety, efekty tej akcji nie są nazbyt widoczne. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w ubiegłym roku jedynie co piąta Polka skorzystała z oferty programu.

Strach przed ginekologiem

Poza obawą, brakiem czasu i niewiedzą, wśród listy powodów, dla których ginekologa odwiedzamy tak rzadko, poczesne miejsce zajmuje wstyd. Co więcej, wiele kobiet – jeśli nawet odważnie zdecyduje się na wizytę – często ukrywa przed lekarzem prawdziwy jej powód. Liczy na to, że lekarz sam się domyśli i zapyta. To błędne podejście, bo przecież tylko na podstawie szczerej rozmowy, rzetelnych informacji i późniejszych badań, lekarz może dokonać właściwej diagnozy lub zlecić odpowiednio dobrane do naszych potrzeb leki. Dlatego właśnie szczery dialog, prawdziwe odpowiedzi na pytania lekarza oraz stawianie własnych, gnębiących nas pytań, to najważniejsze elementy wizyty!

Czujesz skrępowanie? Naturalnie!

Strach, w połączeniu ze wstydem, tworzą bardzo niebezpieczną, a w niektórych przypadkach nawet śmiertelną mieszankę. Nie będziemy Was jednak namawiać do ich zupełnego wyzbycia – są naturalne, choć każda z nas zdaje sobie sprawę z tego, że w równym stopniu niepotrzebne. Namawianie do walki z nimi nie wydaje nam się konieczne, gdyż może sugerować, że sytuacją idealną jest wkroczenie do gabinetu z podniesionym czołem i uśmiechem na twarzy oraz rzucenie się z utęsknieniem na fotel ginekologiczny. Być może rzeczywiście jest to sytuacja idealna, ale w równym stopniu mało realna.

Zamiast przekonywać Was, że inne kobiety są pewniejsze, odważniejsze i pozbawione jakichkolwiek obaw, zapewniamy – naprawdę niewiele różnimy się w podejściu do wizyty ginekologicznej.

Konieczność obnażenia najbardziej intymnej sfery ciała przed zupełnie obcą osobą budzi naturalne skrępowanie. I może właśnie przekonanie, że jest nas więcej, a mało która biegnie do gabinetu w podskokach, doda Wam pewności siebie i zachęci do częstszego odwiedzania lekarza, który ma zadbać o to, co dla nas, kobiet najcenniejsze.


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry