Tajemnice coachingu rodzicielskiego

autor: Anna Słaboń, coach, www.annaslabon.pl | 24.05.2016

Coaching rodzicielski to nowe zjawisko w zakresie usług dla rodziców. W sytuacji, w której w Polsce nadal pokutuje przekonanie, że do psychologa chodzą „ludzie z problemami”, coaching (także rodzicielski) trochę zdejmuje ciężar z działań podejmowanych na rzecz wspierania rozwoju rodziców i dzieci.

Gaszenie pożarów czarodziejską różdżką

Do tej pory było tak, że rodzice udawali się po pomoc do specjalisty dopiero wtedy, kiedy było naprawdę źle. Kiedy dziecko miało problemy w przedszkolu, w szkole, w domu następowała eskalacja konfliktów lub kiedy to szkoła kierowała dziecko do psychologa. Taki rodzaj pomocy zakładał działanie w momencie „gaszenia pożarów”.

Sytuacje podbramkowe i stresujące, w których włącza się poczucie bezradności nie służą jednak wprowadzaniu trwałych zmian w relacjach między rodzicami i dziećmi. Z reguły silnie promują myślenie „życzeniowe”, w którym marzymy o tym, by niepokojące nas zachowanie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po prostu zniknęło. Powoduje to dodatkowo oczekiwania wobec osoby udzielającej pomocy, aby „naprawić” dziecko lub samą sytuację. W takich działaniach „na gorąco” rodzice często nie mają przestrzeni by pomyśleć o tym, na co sami mają wpływ, co mogliby zrobić, by udzielić dziecku wsparcia i jak mogliby inaczej spojrzeć na sytuację, by pomóc także sobie.

Tajemnice coachingu rodzicielskiego 2

Nowe spojrzenie na problemy

Coaching rodzicielski pokazuje, jak inaczej można podejść do pojawiających się trudności w rodzinie. Wymaga jednak innego spojrzenia na rolę rodzica i na działania samego dziecka. Operuje on na kilku kluczowych założeniach na temat ludzi (zarówno młodszych jak i starszych). Mówi się o tym, że każdy z nas posiada tzw. zasoby (czyli doświadczenia, umiejętności, cechy charakteru, sposób myślenia), które pomagają nam skutecznie radzić sobie z wyzwaniami i wprowadzać w naszym życiu zmiany.

Zobacz też: TOP książek dla najmłodszych, czyli o Złotej Liście pierwszych czytanek

To, co często stanowi trudność – to umiejętność dotarcia do własnych zasobów. Jeśli pamiętamy o tym, co potrafimy, co nam się udaje, co do tej pory zrobiliśmy dobrze, to łatwiej nam podejmować kolejne wyzwania. Tymczasem umysł lubi się podporządkowywać różnym ograniczającym nas przekonaniom, że nie jesteśmy dość dobrzy jako rodzice, że nie potrafimy sobie poradzić, że nasze dziecko nas nie szanuje, że popełniając błędy źle wypełniamy jedną z najważniejszych ról w naszym życiu. Tego typu przekonania na temat siebie i zachowania naszych dzieci powodują, że często nawet nie podejmujemy prób działania.

Coaching pozwala rodzicom łatwiej i szybciej dotrzeć do swoich zasobów, mocnych stron, umiejętności, które już posiadają. Co więcej, pomaga rodzicom dostrzegać mocne strony i umiejętności własnych dzieci. To pomaga rodzicom, zwłaszcza w sytuacjach, gdy niepokoją się, czy ich pociechy „wyrosną na ludzi”. Często w trakcie pracy okazuje się, że na swoim indywidualnym etapie rozwoju, już „są ludźmi”, posiadającymi wartościowe cechy charakteru, umiejętności i talenty.

Problem dziecka – praca rodzica

Podczas spotkania ważna jest relacja między rodzicem, a coachem. Zadaniem coacha jest słuchanie całym sobą tego, co rodzic wnosi na spotkanie. Ważne są pytania, które pomagają rodzicom lepiej rozumieć: czego potrzebują, czego chcą, co jest dla nich ważne, czym chcą się kierować w budowaniu relacji z dziećmi, jakich dorosłych chcą wychować i jak mogą to osiągnąć. Taka jasność własnych celów sprawia, że rodzice zyskują większe poczucie bezpieczeństwa w byciu rodzicami, a im więcej komfortu w byciu rodzicem ma dorosły – tym łatwiej radzi sobie z różnymi wyzwaniami, które pojawiają się w życiu dziecka.

Przeczytaj: Bajkoterapia. Czym są bajki terapeutyczne (wywiad)

Z drugiej strony bardzo ważna jest w tym procesie pewna gotowość rodzica do wzięcia odpowiedzialności za własny rozwój i za relację z dzieckiem. Żadne pytanie nie będzie miało wartości, jeżeli rodzic nie znajdzie w sobie gotowości by poszukać na nie odpowiedzi i nie sprawdzić, jak nowe rozwiązania działają we wspólnej codzienności. Ta gotowość oznacza również pewną odwagę do przyglądania się sobie, swoim decyzjom, dotychczasowym zachowaniom, a to stanowi już pewne wyzwanie.

Pomocna natomiast bywa świadomość, że tak naprawdę rodzic wnosi w sesje jeden z najcenniejszych zasobów – swoje doświadczenie w byciu rodzicem i znajomość swojego dziecka. Powstające w trakcie sesji coachingowych pomysły, czy rozwiązania, muszą być dopasowane do potrzeb konkretnej rodziny. Bez aktywnego udziału rodzica, nie byłoby to możliwe.

Tajemnice coachingu rodzicielskiego 3

Od trenera sportowego do sekundanta

Coach na różnych etapach pracy przyjmuje różne role – czasem jest jak trener sportowy – pomaga określić, czego konkretnie rodzic oczekuje i dlaczego jest to ważne, czasem staje się sekundantem – motywującym rodzica, by się nie poddawał, a czasem wystarczy jego milcząca obecność i wsparcie.

Coach jest osobą, która przede wszystkim słucha. Stwarza przestrzeń, w której rodzice również (czasem po raz pierwszy od dawna) mogą usłyszeć siebie – swoje myśli, uczucia, potrzeby, by w końcu dotrzeć do celów. Choć coaching zakłada, że pracuje się przede wszystkim na celach klienta, moje doświadczenie pracy z rodzicami pokazuje, że często dopiero wybrzmienie tego, co najbardziej rodziców niepokoi, denerwuje, złości w relacjach dziećmi, dostrzeżenie własnego zmęczenia, stresu, tysiąca starań które nie przyniosły spodziewanych rezultatów, sprawia, że są w stanie dostrzec coś więcej niż własny ból – perspektywę dziecka. Kiedy rodzic ma przestrzeń, w której może pobyć w towarzystwie coacha z własnymi myślami, pojawia się nadzieja, myśl o tym, że mogłoby być lepiej, na końcu przychodzi chęć na zmiany i może się zacząć – praca z celami.

Inna perspektywa pomagania

Idąc do specjalisty rodzic często ma potrzebę otrzymania konkretnych informacji, które pozwolą mu od razu przejść do działania. „Co mam zrobić?”, „jak mam pomóc?”, „co powinienem?”, „czy to co się dzieje jest ok?” to niektóre z wielu pytań, które zadają rodzice. Z tej perspektywy to specjalista jest osobą posiadającą odpowiedzi. I czasem, faktycznie tym, czego rodzice najbardziej potrzebują jest wiedza. Są jednak sytuacje w których wiedza „jak coś zrobić” nie przekłada się zero-jedynkowo na działanie. Są sytuacje, w których okazuje się, że najdoskonalsze w teorii rozwiązanie do konkretnej rodziny po prostu nie pasuje. Są sytuacje w których szukanie odpowiedzi u wszystkich poza sobą samym okazuje się jedną z najmniej służących rodzicowi i dziecku strategii działania.

W przypadku coachingu mówi się o tym, że zarówno coach jak i klient są „na tym samym poziomie”. Coach wnosi swoją umiejętność słuchania i zadawania pytań, znajomość procesu coachingowego, świadomość etapów zmiany. Rodzic, wiedzę o dziecku, wiedzę o sobie, motywację, chęci. Coach z zasady nie dzieli się wiedzą, nie powie jak rodzic ma się zachowywać wobec dziecka. Prędzej zapyta, zaproponuje ćwiczenie, zada „zadanie domowe”. Tutaj akcent jest przesunięty na większą aktywność rodzica. To on decyduje, co jest tematem sesji, nad czym pracujemy – zadaniem coacha jest podążać za klientem. To często jest dla rodziców zaskakujące, że inicjatywa może się znaleźć po ich stronie.

Tajemnice coachingu rodzicielskiego 4

Gotowość do zmiany

Aby proces coachingowy mógł przynieść trwałe efekty, powinien trwać około dziesięciu sesji (minimum 3 miesiące). Wiadomo, że w zależności od potrzeb i celów rodzica oraz jego zasobów i nastawienia – czas trwania procesu może się różnić.

Ważna jest świadomość tego co przed nami. Z reguły na początku rodzice przychodzą z nastawieniem, że to dziecko wymaga pracy. Powoli zaczynają dochodzić do momentu, w którym dostrzegają swój wkład i dociera do nich, kto tak naprawdę jest klientem procesu coachingowego. Potem bywa różnie – niektórzy rodzice z tą nową świadomością decydują się na dalszą pracę. To już sprawa bardzo indywidualna.

Sprawdź: Sztuka chwalenia dziecka

W procesie zmiany są różne momenty – świadomość tego, że może być różnie, takie „realne” spojrzenie na coaching, czasem bardziej pomaga rodzicom podjąć decyzję o udziale w procesie. Warto pamiętać, że wprowadzanie zmian ma to do siebie, że wybija nas ze schematów myślenia, czucia i działania, a to z reguły wprowadza osobliwe odczucia – no i nie ma co ukrywać – wymaga wysiłku.

To nie moment rozwoju dziecka decyduje o skuteczności procesu coachingowego, ale w zdecydowanej większości gotowość i dojrzałość rodzica do wprowadzania zmian w swoim sposobie widzenia dziecka i reagowania na jego zachowania oraz do wzięcia odpowiedzialności za własny rozwój. Bycie rodzicem, który uczy się dbać o siebie, który staje się świadomy własnego życia emocjonalnego, który bierze odpowiedzialność za swoją część relacji z dzieckiem, (za to co myśli o dziecku, za swoje oczekiwania i pomysły na życie dziecka), rodzicem, który podejmuje refleksję nad sobą,- to jeden z największych prezentów jaki można ofiarować swojemu dziecku.

Anna Słaboń, coach, www.annaslabon.pl

 


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry